Chiński sposób na polskiego kurczaka

Kurczak po chińsku


Jedliście kiedyś chińskie danie z torebki? Ja jadłam, był to tzw. „fix” znanej firmy i jako że kuchnia chińska nie była mi specjalnie znana, wersja torebkowa smakowała mi bardzo. Tylko, że to było kilkanaście lat temu, a jedzenia z proszku teraz już nie uznaję. Niestety naszła mnie ochota na tego kurczaka z sosem z paczki, a nie ma nic gorszego niż ochota, która znienacka człowieka nachodzi. 😉 Cóż, nie pozostało mi nic innego, jak odtworzyć ten smak z normalnych składników i muszę przyznać, że okazało się to zadziwiająco proste. Sekret tkwi w kilku podstawowych dla kuchni azjatyckiej składnikach. Pewnie w Chinach by wyśmiali tę moją wersję. Ale nie o to chodziło, żeby stworzyć narodową potrawę Chińczyków, ale o odtworzenie smaku, który chodził mi po głowie. Okazuje się, że można zdrowo, bez proszków i glutaminianu sodu. Niestety o soli tego powiedzieć nie mogę, bo sos sojowy zawiera jej bardzo dużo.  Plus jest jednak taki, że cała sól pochodzi z niego, nie dosypywałam jej już wcale. A więc do dzieła!

Przepis na Kurczaka po Chińsku

Składniki:

  • pierś z kurczaka (jedna, czyli połowa podwójnej)
  • ryż
  • 3 papryki (dałam zieloną, czerwoną i żółtą)
  • 1 średnia marchewka
  • pół puszki pędów bambusa
  • grzyby mun (dałam jedną garść)
  • olej (kilka łyżek do smażenia)
  • sos sojowy (można użyć takiego ze zmniejszoną zawartością soli)
  • imbir, kurkuma, pieprz
  • sezam i sos ostrygowy (niekoniecznie) 

Sposób przygotowania:

1. Nie wiedząc, od czego zacząć, postanowiłam rozpocząć od kurczaka. Pokroiłam go na kawałki i zanurzyłam w marynacie złożonej z sosu sojowego i odrobiny ostrygowego. Ostrygowy można spokojnie pominąć (użyłam, bo miałam). Zrobiłam to dzień wcześniej i zostawiłam kurczaka w marynacie na noc w lodówce.

2. Pokroiłam w słupki papryki i marchew, i usmażyłam (osobno) na patelni z nieprzywierającą powłoką – to jest etap, w którym udajemy, że mamy wok. 🙂 No, chyba że mamy. Wówczas nie udajemy tylko smażymy w woku. W mojej wersji wyglądało to tak – niewielka ilość tłuszczu, mocno rozgrzana patelnia, krótkie smażenie (najpierw marchewka, potem papryki, niewielka ilość naraz do patelni) i przekładanie warzyw z patelni do większego garnka. Grzyby mun zalałam wrzątkiem, a gdy zmiękły, pokroiłam je na mniejsze kawałki i dorzuciłam do warzyw.

3. Kolejny etap to kurczak. Trafił (razem z marynatą) na tę samą patelnię, na której chwilę wcześniej podsmażałam warzywa. Kurczaka również smażyłam krótko, cały czas mieszając. Następnie wrzuciłam go do warzyw. Do całości dodałam wody (na oko 2-3 szklanki), kilka łyżek sosu sojowego i przyprawy (imbir, kurkuma, pieprz). Dodałam odsączone kiełki bambusa i dusiłam wszystko razem ok. 15-20 minut (idealny czas na to, żeby ugotować ryż) do momentu, gdy warzywa zmiękły.

Smacznego!

 

PORADY DO PRZEPISU (kliknij na +):
1. Na zdjęciu widać, ze całość posypałam sezamem, ale z roztargnienia użyłam białego zamiast czarnego i nie dało mi to takiego efektu, jakiego oczekiwałam.

2. Imbir (zwłaszcza świeży) i kurkuma są bardzo aromatyczne i dość ostre. Lepiej przyprawiać na raty – sypiąc mniejsze ilości i próbując. Naprawdę łatwo się zapomnieć i przesadzić.



Zostaw komentarz

Imię (wymagane)

Strona www